Newsletter

Regulamin

Reklama

Motoryzacja - Premiery i TESTY

Test VW Golfa kombi 2,0 TDI – dlaczego pokochałem ten model

dokument
pobierz +

 

W czasie swej, trwającej już prawie ćwierć wieku, pracy dziennikarza motoryzacyjnego przeżywałem różne chwilowe miłości do samochodów. Została jednak jedna: do modeli kombi.

Na początku lat 90-tych XX wieku, wersją dodającą prestiżu i dostojności był sedan. Nie musiał to być nawet Mercedes, gdyż Fiat Tempra i Peugeot 405 (montowany zresztą w Lublinie) były już namiastką luksusu i jeżdżąc tymi modelami czułem się ponad innymi.

Potem przyszła fascynacja samochodami hatchback jak VW Golf, Peugeot 307, Toyota Corolla, Alfa Romeo 147, czy Opel Astra, które ceniłem ze względu na ich poręczność i uniwersalność.

Nie obyło się oczywiście bez zachwytu nad modelami SUV jak Opel Antara, Chevy Captiva, Nissan X-Trail, czy Mercedes ML

Obecnie ponownie fascynują mnie modele sedan, ale tylko te o ponadprzeciętnych możliwościach jak Infiniti Q50 Hybrid (Q70 Hybrid nie przypadł mi do gustu), czy Lexus GS 450h, albo Mercedes klasy E AMG 63.

Jednakże bez względu na zmianę fascynacji, spowodowanej chęcią podkreślenia swego Ego, zawsze była jeszcze jedna klasa samochodów: osobowe wersje użytkowe. Były to pojazdy idealne na wakacje, gdyż jadąc od kempingu do kempingu, nie musiałem dokładnie pakować rzeczy, ale wrzucałem wszystko do środka i… wszystko spokojnie się mieściło.

Miałem też okazję uczestniczyć w ponownej historii powstania modeli kombi. Samochody które na początku lat 90-tych były wersjami przeznaczonymi jednocześnie do pracy i prywatnego użytku (małe firmy malarskie, monterskie, czy hydrauliczne użytkowały je jako samochody prywatne/rodzinne), nagle zmieniły swe przeznaczenie. Wraz z rozpropagowaniem modeli kombi-van (wersje Citroen Berlingo i Peugeot Partner prezentowali mi konstruktorzy PSA jesienią 1996 podczas targów IAA w Hannowerze), klasyczne kombi zmieniły bowiem swą „motoryzacyjną duszę”, w modele przeznaczone dla ludzi ceniących styl, wyposażenie i równocześnie uniwersalne wnętrze. Słowem idealnie trafiono w mój gust. Właśnie wersją idealnie spełniającą te wymagania wybrałem się na wakacje. Oto zatem test VW Golfa kombi 2,0TDI 150 KM, którym wraz z żoną, dzieckiem (mającym 11 lat) i jego kotem pojechałem nad Balaton.

 

1. Sylwetka? Nie ma wstydu

Mierzący 4562 mm długości Golf Variant (o 307 mm więcej, niż Golf hatchback) do słupków B ma takie same linie, jak klasyczny Golf. Modyfikacje wprowadzone do tylnej części nadwozia powodują zaś, że Golf Variant zyskuje niepowtarzalną sylwetkę. Model ten od początku był projektowany równolegle z wersją hatchback. Dlatego mimo bezpośredniego pokrewieństwa z klasycznym Golfem, kombi -patrząc z boku i od tyłu- ma charakterystyczną dla siebie, spójną stylistykę. Designerom udało się między innymi po raz pierwszy przenieść typową dla Golfa formę słupka C na słupek D Varianta. „Trzecie” okno boczne stanowi optycznie część tylnego słupka. Nowe, dwuczęściowe światła Golfa Varianta podkreślają przynależność do rodziny Golfów i do marki Volkswagen.

Tym samym w przypadku tego modelu nie ma żadnych wątpliwości, ze jest to elegancki model osobowy, a nie wersja służąca do pracy.

Dodatkowym atutem testowanego modelu był pakiet Pakiet R-Line Exterieur, który sprawia, że model wygląda jeszcze bardziej atrakcyjnie i sportowo. Z przodu wzrok przyciągają kratki wentylacyjne w formie plastra miodu oraz zderzak w stylu R-Line z charakterystycznym wzorem. Czarna, błyszcząca osłona chłodnicy z logo R-Line doskonale współgra z imponującą całością, a czarne, błyszczące przedłużenia progów oraz element wykończeniowy R-Line na panelu bocznym podkreślają atletyczny wygląd samochodu. Dynamiczny styl Golfa Variant uzupełniają: tylny zderzak z wyjątkowym dyfuzorem R-Line, chromowane listwy trapezoidalne oraz klapki aerodynamiczne.

 

2. Wnętrze ? Komfort sportowej osobówki, uniwersalność dostawczaka?

Sportowy klimat samochodu poczujemy także po otworzeniu drzwi. Dynamiczny styl wnętrza w pakiecie R Design podkreślają listwy progowe, nakładki na pedały ze stali nierdzewnej oraz dywaniki z dekoracyjnym szwem. Imponującą całość uzupełnia wielofunkcyjna sportowa kierownica skórzana z logo R-Line oraz dekoracyjne aplikacje w nowej stylistyce Dark Diamond Flag. Czarna podsufitka oraz logo R-Line na ekranie powitalnym systemu Infotainment stanowią doskonałe dopełnienie sportowego stylu. Dostępny w standardzie sportowy fotel R-Line z tkaniny Carbon Flag z wewnętrznymi bokami wykończonymi mikrofibrą San Remo, a także logo R-Line na przednich oparciach, stanowią idealne wyważenie między funkcjonalnością a wyglądem.

Na uwagę zasługuje także -zastosowany wraz z modernizacją Golfa pod koniec 2016- Active Info Display. Ten nowatorski układ zegarów na desce rozdzielczej to w pełni cyfrowy wyświetlacz mający wiele interaktywnych funkcji. Znajdują się na nim wirtualne wskaźniki wyświetlane na 12,3-calowym kolorowym ekranie dzięki specjalnemu oprogramowaniu. Mapy systemu nawigacyjnego mogą być edytowane w formacie 2D lub 3D. Rozdzielczość 1.440 x 540 pikseli pozwala na bardzo szczegółowe i wyraźne przedstawienie wszystkich elementów. System zawiera pięć profili informacyjnych, różniących się rodzajem przekazywanych informacji oraz grafiką. Kierowca może wybierać między profilami „Classic”, „Zużycie paliwa i zasięg”, „Wydajność”, „Moc i systemy asystujące” oraz „Nawigacja”. Dobrym przykładem tego, jak działają interaktywne elementy wyświetlacza Active Info dostarcza profil „Nawigacja”. Po jego wybraniu tarcze prędkościomierza i obrotomierza zostają przesunięte na boki ekranu, by zostawić na środku więcej miejsca na mapę nawigacji. Zależnie od potrzeb, dane dotyczące parametrów jazdy, nawigacji czy systemów asystujących mogą zostać wyświetlone w obrębie tarcz prędkościomierza i obrotomierza. Numery telefonów czy okładki płyt CD również mogą pojawić się na ekranie Active Info.

Właśnie ten element samochodu testowego był szczególnie przydatny podczas jazdy przez małe miejscowości na Węgrzech. Z jednej strony mieliśmy bowiem możliwość stałego, dokładnego wyświetlania wartości prędkości jazdy (cyfra w obrębie prawej tarczy wskaźnika), a z drugiej mamy przed sobą dokładną mapę nawigacji. Taki układ nie tylko zapewnia stały podgląd drogi, ale też gwarantuje przestrzeganie przepisów ruchu drogowego (kilka razy wyświetlana prędkość uratowała mnie przed mandatem podczas kontroli radarowej w miastach i miasteczkach).

Na uwagę zasługuje też system multimedialny „Discover Pro” stworzony w oparciu o platformę MIB, który zawiera 9,2-calowy wyświetlacz w rozdzielczości zwiększonej ze 117 do 155 dpi. Inaczej niż w wypadku systemu stosowanego w Golfie do tej pory, z ekranem o przekątnej 8 cali, sprzęt multimedialny nowego Golfa jest osłonięty elegancką szklaną ramką (to samo dotyczy też nowego systemu „Discover Media”). W wypadku „Discover Pro” zrezygnowano z tradycyjnych przycisków i pokręteł, cała obsługa odbywa się przy pomocy dotykowego ekranu oraz pięciu pól znajdujących się po jego lewej stronie. Na tej pionowej listwie na lewo od ekranu umieszczono pola uruchamiające funkcje zbiorcze: „Menu”, „Home”, „On/Off”, „Głośniej” i „Ciszej”. Chodzi o to, by podstawowe czynności, jak np. zwiększenie lub zmniejszenie głośności radia, kierowca mógł wykonać błyskawicznie i w każdej chwili. To samo dotyczy komendy „Home”, dzięki której kierowca może w ułamku sekundy z dowolnego podmenu wrócić do menu głównego.

Tak więc wyposażenie testowego modelu kombi jest porównywalne, do standardów do jakich przyzwyczaili nas producenci luksusowych aut osobowych. W tym modelu mamy jednak coś więcej: uniwersalizm kombi…

Nie chodzi bynajmniej o wielkość przestrzeni bagażowej, chociaż trzeba przyznać, że kufer o pojemności 605 litrów, który po złożeniu siedzeń rośnie do 1620 litrów robi wrażenie. To co wyróżnia modele kombi to uniwersalizm zagospodarowania wnętrza bagażnika. W tym przypadku bowiem deklarowana pojemność nie będzie wykorzystana jedynie przez nasypanie piłeczek do ping ponga (typowy mankament sedanów, mający duży kufer, do którego nie można włożyć większości przedmiotów), ale przez włożone bagaże bez względu na ich gabaryty. Stąd też w naszym bagażniku, oprócz klasycznych toreb podróżnych zmieściły się lodówka samochodowa (ze względu na gabaryty i konieczność pionowego ustawienia bardzo nieporęczna w przypadku innych samochodów), oraz zabudowany domek dla kota. Warto też zauważyć, że złożenie 1/3 tylnego siedzenia pozwoliło swobodnie zapakować rower. Było to niezbędne, gdyż podczas rowerowych przejażdżek przy Balatonie można wypożyczyć rower miejski, popularny itd., ale na wybór dobrego roweru nie ma co liczyć. Stąd też syn musiał mieć swój sprzęt, aby nie grymasić i dać się namówić na rowerowe przejażdżki.

Nie bez znaczenia jest także fakt, że bez zbędnego przepakowywania można było przewozić w samochodzie rowery, czy nadmuchane materace do pływania po Balatonie (przypominam, że do 100 metrów od brzegu jest tam ok 120 cm głębokości).

3. Silnik? Sportowe serce ekonomicznego podróżnika

W samochodzie zabudowany był silnik 2,0 TDi o mocy 150 KM współpracujący z siedmiobiegową skrzynią DSG. Taki układ gwarantował naprawdę wyśmienite walory jezdne. Na trasie pojazd bez żadnego problemu zapewniał prędkość 170 km/h (trzeba tylko znaleźć „Samochód Sponsora” który jedzie z taką prędkością i ruszyć za nim). Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż prędkość maksymalna to 216 km/h.

Gdy jednak nie spieszymy się i jedziemy dostojnie (tak jak miało to miejsce przy zwiedzaniu miejscowości wokół Balatonu), wystarczy przełączyć system MODE na tryb EKO i stajemy się super ekonomicznym pojazdem. W trybie tym po ściągnięciu nogi z pedału gazu samochód przechodzi w tryb żeglowania. Oznacza to, że podczas swobodnego ruchu silnik zostaje odłączony od układu napędowego i nie następuje hamowanie silnikiem. W efekcie średnie spalanie wynosi wówczas ok 4,2-4,7 l/100 km (deklarowane w katalogu zużycie poza miastem to 4,2 l/100 km). O chwili „żeglowania” informowała nie tylko swobodniejsza jazda, ale też pokazujące się w okienku wskaźnika literka E zamiast informacji o załączonym biegu np. E6, czy E7 (E oznacza tryb Eko, możliwe też są wskazania S6 – sport i D6 –Drive/normal, ale żeglowanie jest tylko w trybie Eko)

W efekcie podczas całej podróży (jazda na autostradzie, szybki dojazd i jazdy turystyczne) zużycie paliwa wyniosło 5,1 l/100 km, a deklarowany zasięg to 1000 km.

4. Wrażenia? Dla mnie VW Golf VII jest ideałem

Zawsze powtarzam, że testy samochodów powinny odbywać się w warunkach do jakich są one przeznaczone. Bez sensu bowiem opisywać wrażenia z jazdy Golfem GTI w mieście, czy modelem Up! na długiej trasie. Wprawdzie warto wiedzieć jak zachowuje się ten pojazd w różnych warunkach eksploatacji, ale należy je przede wszystkim pokazać w ich naturalnym żywiole.

Żywiołem Golfa Varianta 2,0 TDI jest zaś trasa, uniwersalizm przewozu bagaży i nowoczesne, ergonomiczne wnętrze. Podsumowując: TEN SAMOCHÓD SPELNI WYMAGANIA WIELU KIEROWCÓW. MOJE SPEŁNIŁ W 100 PROCENTACH.

MOTOMI.PL


Reklama